Witaj na polskim forum poświęconym sadze Heroes
of Might and Magic. Zarejestruj lub zaloguj się:

Pamiętaj:
0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Strony: [1]    Do dołu Drukuj
Wybraniec Ładu (Czytany 311 razy)
Kha Beleth

*****

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 67


Mocą jest wiedza. Wiedza jest wewnętrzną siłą.

Zobacz profil
« : 30 Styczeń 2012, 13:41:43 »
Hej! Historia dzieje się 500 lat po Wojnie Królowej Izabeli (tak nazwałem wszystkie wydarzenia z HoMM5 i dodatków), kiedy pogłębił się konflikt między Srebrnymi Miastami a Hereshem.
Życzę miłej lektury. :)

Młody nekromanta oddany w całości medytacji nie usłyszał otwieranych drzwi. Lewitujące wokół niego świece i księgi okrywała zasłona mrocznego dymu magii. Wampir stojący w drzwiach odchrząknął cicho starając się zwrócić na siebie uwagę zmarłego maga. Ten jednak nie zwrócił uwagi na krwiopijcę. Irytacja wampira wzrastała z każdą chwilą. W końcu nekromanta  wyrwał się z transu. Lewitujące do tej pory przedmioty opadły głucho na ziemię. Czarnoksiężnik leniwie spojrzał na nieumarłego żołnierza. Przyglądał się krytycznym okiem na prowizorycznego posłańca. Nie spiesząc się zbytnio, głębokim głosem zapytał:
- Cóż się stało?
Wampir unikał wzroku maga. Odchrząkną kilka razy nerwowo i wyjąkał:
- Kolejny lord Hereshu zginą.
Zaintrygowany nekromanta wpatrywał się prześwitującym wręcz wzrokiem na nieumarłego wojownika, żądając wyjaśnień. Wampir wyraźnie bał się mu to powiedzieć. Czarnoksiężnik zaczął się zastanawiać czego nieumarli wojacy mogą się bać. W pośmiertnej egzystencji można obawiać się jedynie śmierci ostatecznej. Idąc tym rozumowaniem nekromanta zaczął doszukiwać się istot które na nieumarłych śmierć ostateczną wywołać. Byli to jedynie magowie ze Srebrnych Miast. Czarodzieje nie atakowali ot tak. Mogło to oznaczać tylko jedno.
- Wojna? – zapytał nekromanta, lecz spodziewał się odpowiedzi.
Wampir tylko pokiwał potwierdzająco głową. W jednej chwili czarnoksiężnik wypadł za drzwi. Biegł korytarzami wielkiego pałacu w Nar Ankar. Mijał szkielety i ożywieńce. Nie jednokrotnie przenikał przez jakiegoś ducha. Nie zważał jednak na ich protesty. Zatrzymał się dopiero przed drzwiami swego mistrza. Nie pukając wpadł do jego pokoju. Nekromanta siedział w potężnym fotelu, czytając jedną z wielu ksiąg o sztuce nekromancji. Leniwie podniósł wzrok i nie zważając na rozemocjonowanie swojego byłego ucznia, powoli zapytał:
- Widzę, że miałeś ważny powód Tralenie by wpaść do mojego pokoju bez pukania i przerywać mi tę ważną dla mnie lekturę. – Odczekał stosowną chwilę i kontynuował. – Chłopcze, czy te wszystkie lata nauki u mnie nie nauczyły cię cierpliwości. Gdybyś przyjrzał się wampirowi dostrzegłbyś mój symbol wymalowany na jego zbroi i nie leciałbyś do mnie jak wariat i nie chciałbyś obwieścić mi to, co sam ci przekazałem.
Do młodego nekromanty słowa mistrz dochodziły bardzo powoli. Dopiero, gdy przetrawił wszystkie słowa nauczyciela, zapytał:
- Co robimy z związku z tym, mistrzu?
- My? – stary nieumarły uniósł brwi w zdziwieniu – Chciałeś chyba powiedzieć ja. Nie zamierzam angażować cię w żadne moje działania.
- Sam się zaangażuje. – odparował  Tralen.
Rozwijająca się między starymi przyjaciółmi dyskusja została ukrócona przez ducha, który przenikając przez ścianę powiedział rozemocjonowanym głosem:
- Mistrzu Tralenie, mistrzu Marcie. Mistrz Aran zwołuje na jutro zebranie. Zostanie wybrany nowy lord Hereshu.
Nim jego słowa dotarły do nekromantów, zjawa przeniknęła przez ścianę, pędząc obwieścić wiadomość reszcie czarnoksiężników. Obaj nieumarli popatrzyli po sobie w napięciu. Pierwszy  odezwał się Mart:
- Aran jest już pewnym nowym lordem. Ma poparcie większości nekromantów. Jest silny co jest jego kolejnym atutem. Jego krasomówstwo pozostawia wiele do życzenia, ale parę dobrze dobranych słów, które trafią do urażonego honoru nekromantów dadzą mu zwycięstwo. – podrapał brodę w zamyśleniu i dodał – Zwłaszcza, że pragnie wojny.
- Ale to da się rozwiązać w sposób pokojowy! – wybuchnął Tralen – Ten stary głupiec sprowadzi zagładę na połowę Hereshu, a jeśli przegra wojnę to…
- Uspokój się chłopcze! – zagrzmiał Mart – Ja także nie pragnę wojny. Wielu innych nekromantów również jej nie pragnie. – jego głos przybrał spokojną już barwę – Przygotuje się jakoś by odciągnąć tych szaleńców od pomysłu wojny.
- Mogę wnieść twoją kandydaturę? – powiedział młody nieumarły, uśmiechając się bezczelnie.
- Na to liczyłem. – odpowiedział stary mistrz.
Widząc zdziwienie na twarzy byłego ucznia dodał:
- By przekonać tych zadufanych, przegniłych starców nie mogę rzucać słów na wiatr. Jako kandydat na stanowisko lorda Hereshu, może lepiej do nich dotrę. Tralenie, przygotuj się na jutrzejszy dzień, gdyż to będzie trudna batalia.
Po tych słowach, odprawił swego ucznia w głowie którego rodził się plan, który mógł zrobić z jego byłego mistrza nowego lorda Hereshu. Tralen już miał ruszyć do swojego pokoju zawrócił w przeciwnym kierunku. Jeśli plan ma się powieść, musi zacząć działać natychmiast.

To be continued…

Wiadomość doklejona: 30 Styczeń 2012, 15:19:56
Piszcie, czy się podoba.


« Ostatnia zmiana: 01 Luty 2012, 21:05:15 wysłane przez Kha Beleth » IP: Zapisane
Jestem władcą absolutnym! Cały Sheog jest mój!!! Szkoda że tylko tyle...
Fast
Wędrowiec

******

Punkty uznania(?): 7
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 469


Hmm...

Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : 30 Styczeń 2012, 15:34:23 »
Cytuj
Młody nekromanta oddany w całości medytacji

Dość niefortunne sformułowanie. Można być oddanym w połowie medytacji? Rozumiem o co chodzi, ale źle to napisałeś.
Cytuj
mrocznego dymu magii
Mroczny dym magi...
Hmm...
Cytuj
(...) stojący w drzwiach odchrząknął cicho starając się zwrócić na siebie uwagę (...). Ten jednak nie zwrócił uwagi (...).

Powtórzenie.

Cytuj
Przyglądał się krytycznym okiem na prowizorycznego posłańca.

Przyglądał się krytycznym okiem posłańcowi, nie "na posłańca".
Ponadto nie wiem, czy określenia "prowizoryczny" można użyć w stosunku do osoby.
 
Cytuj
- Kolejny lord Hereshu zginął.
Literówka  ;)

Cytuj
wpatrywał się prześwitującym wręcz wzrokiem na nieumarłego wojownika, żądając wyjaśnień.
Wpatrywał się prześwitującym wzrokiem? Prześwitujący to, to samo, co przezroczysty. Na pewno o to Ci chodziło? Poza tym "wpatrywał się w"/ nie "na".
Cytuj
Wampir wyraźnie bał się mu to powiedzieć. Czarnoksiężnik zaczął się zastanawiać czego nieumarli wojacy mogą się bać. W pośmiertnej egzystencji można obawiać się jedynie śmierci ostatecznej.
Nie są to powtórzenia "na żywca", ale "bać się", można zastąpić wieloma innymi słowami. Dajmy na to:
bać się
budzić lęk
wywoływać strach
przerażać
etc.
Cytuj
Idąc tym tokiem *rozumowaniem nekromanta zaczął doszukiwać się istot które na nieumarłych śmierć ostateczną wywołać**.
*Ładniej pasuje.
**Tutaj Ci chyba czegoś brakło.

Cytuj
- Wojna? – zapytał nekromanta, lecz spodziewał się odpowiedzi.
Dziwnie to brzmi.
Lepiej pasowałoby;
"zapytał nekromanta, lecz już domyślał się odpowiedzi" <- albo coś pod ten deseń.

Cytuj
Niejednokrotnie przenikał przez jakiegoś ducha.

Cytuj
nie leciałbyś do mnie jak wariat
Takie sformułowanie nie pasuje do realiów, ale to tylko moja skromna opinia.

Cytuj
Do młodego nekromanty słowa mistrz dochodziły bardzo powoli. Dopiero, gdy przetrawił wszystkie słowa nauczyciela


Cytuj
- Co robimy w związku z tym, mistrzu?

Cytuj
Nie zamierzam angażować cię w żadne moje działania.
- Sam się zaangażuje.

Cytuj
Mistrzu Tralenie, mistrzu Marcie. Mistrz Aran zwołuje na jutro zebranie.
Mogłeś jednego zrobić magistrem, drugiego profesorem, a trzeciego mistrzem  :)

Cytuj
[Aran] Ma poparcie większości nekromantów, a ponadto opanował arkana magii [hiperturbojakiejśśmierci]. Fakt, nie jest zbyt dobrym mówcą, ale nawet on będzie w stanie dobrać kilka pięknych słów, które trafią do tych nekromantów.
Ja bym tak ten opis zrobił, bo Twój jest nieco chaotyczny.

Cytuj
Uspokój się chłopcze! – zagrzmiał Mart – Ja także nie pragnę wojny. Wielu innych nekromantów również jej nie pragnie .


Często robisz powtórzenia, ale ogółem rzecz biorąc opowiadanie nie jest złe. Oceniłbym je na jakieś 6/10.

Powodzenia - pisz dalej!


« Ostatnia zmiana: 30 Styczeń 2012, 15:37:35 wysłane przez Fast » IP: Zapisane
"Zróbmy taką wymowną ciszę z pozą Lwa z avatara Fasta"
- pemo4402

Dabu: Darciuchy. Phi, gardzę metalem
Luk: A zjadł Ci ktoś kiedyś kota?

"Nikt nie powiedział, że jesteśmy kompetentni ;p"
- Martin

"Jesteś jak katalizator do tygla w me3, całkiem niepotrzebny a jednak bez tego nie ruszy"
- Psychol55
Imperator RHS
Użytkownik jest na liście obserwowanych Obserwowany
**

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 23


Najwyższy Sith. Chwała Francji.

Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 30 Styczeń 2012, 16:06:26 »
Całkiem dobre. Co do powtarzania miałem to samo w mojej 1.części "Nowej Frakcji".
                                4,5/6

Ogólne przedstawienie sytuacji dobrze wyszło i mam nadzieję, że zrobisz 2. część  :)


« Ostatnia zmiana: 30 Styczeń 2012, 16:12:53 wysłane przez Imperator RHS » IP: Zapisane
Sombre Parage vaincre
Kha Beleth

*****

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 67


Mocą jest wiedza. Wiedza jest wewnętrzną siłą.

Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : 31 Styczeń 2012, 14:20:32 »
Zamieszczam kolejną część mojego opowiadania/powieści. Choć akcji jeszcze jako takiej nie ma (bijatyki i te sprawy) to w następnej części już powinna być. Ta pojawi się pod koniec tygodnia lub na początku następnego. Życzę miłej lektury :) .
 
Tralen wybiegł pospiesznie z pałacu. Pędząc pustymi drogami Nar Ankar kierował się do największej po pałacu budowli. Świątynia Ashy, bogini Ładu była potężnym obiektem górującym nad resztą miasta. Przechodząc przez przypominającą paszczę bramę, nekromanta zawsze czuł się nieswojo. Nieumarli jako jedyni czcili Ashę boginię Ładu i Równowagi, jako bóstwo tzw. przewodnie. Monumentalny posąg Pajęczej Bogini stał tuż za wejściem, utrudniając przejście w głąb świątyni. Budowniczowie domagali się przynajmniej pokłonu dla Najpotężniejszej, czego nie omieszkali napisać na cynowej blaszce z wygrawerowanym napisem : „Złóż pokłon Największej z Wielkich, Tej która jest Życiem i Śmiercią. Padnij na twarz by doznać błogosławieństwa Tej która jest Porządkiem. Raduj się, albowiem możesz stanąć przed majestatem Tej, która jest Wszystkimi.” Tekst ten znajdował się na piedestale, na którym stał olbrzymi posąg pająka o kobiecej twarzy. Nieumarli, wielbiący ją jako Pajęczą, a nie Smoczą Boginię, tak ukazywali ją na wszystkich obrazach, każde posągi tak wyglądały. Tralen pokłonił się służebnie przed posągiem z dwojakich powodów: chciał wypełnić polecenie z tabliczki, ale przede wszystkim pragnął wkraść się w łaski Ashy, by dała siłę jemu i jego mistrzowi w tym i nadchodzącym dniu. Przeklęczał ok. minutę i podniósł się z klęczek. Ominął szybko posąg i przeszedł do drzwi za nim. Znalazł się teraz w długim korytarzu. Na obu długich ścianach znajdowały się dziesiątki drzwi, na przeciwległej ścianie majaczył się potężny łuk, z żelaznym drzwiami na których znajdowały się płaskorzeźby. Na jednym skrzydłem była Pajęcza Bogini Życia, na drugim zaś Pajęcza Bogini Śmierci. Za tymi drzwiami znajdowała się kaplica Ashy, gdzie nieumarli mogli wielbić swą boginię. Pozostałe drzwi prowadziły do biblioteki, sal medytacji, czy pokoi w którym przebywali kapłani. Duchownymi ożywieńców były lisze, zmarli czarodzieje i kapłani, którzy pragnąc nieśmiertelności, obłożyli się „klątwą”, i po śmierci przybrali formę liszy. Najczęściej kapłani Ashy to kościotrupy i żywe trupy (lub jedno i drugie) z duszami czarodziejów. Potężniejsi magowie mogą przybrać formę ducha, gardząc ciałem. Tacy lisze są zwykle dopuszczeni do zapoznania się z niektórymi zaklęciami magii mroku. Stają się wtedy arcyliszami, dzięki czemu mogą zasiadać w radzie świątynnej, która jest tzw. dodatkowym głosem podczas obrad nekromantów. Co prawda zdarzały się przypadki, że arcyliszem stawał się kapłan z ciałem jest to jednak bardzo rzadkie. W radzie są łącznie cztery dodatkowe głosy. Mają je: lisze, wampiry, upiory i kościane smoki (jako jeden) oraz szkielety, ożywieńce i duchy (ten również jest łączony). Mają one siłę ok. dziesięciu głosów nekromantów, lecz wobec setek nieumarłych czarnoksiężników, te głosy nie mają wielkiego znaczenia. Tralen pragnął zyskać przychylność rady w głosowaniu na lorda Hereshu, które miało rozstrzygnąć losy państwa zmarłych: czy staną do wojny z magami ze Srebrnych Miast, czy zapragną z nimi pokoju. Nekromanta spodziewał się, że Aran zyskał poparcie wampirów, głos mięsa armatniego (szkielety, zombie, duchy) i gwardii (upiory, smoki) będzie neutralny, więc dla równowagi musi zdobyć poparcie liszy. Stał więc teraz zniecierpliwiony czekając aż któryś z kapłanów Ashy zwróci na niego uwagę. Nieumarli nie zwracali na niego najmniejszej uwagi. Po pięciu minutach stania, zainteresował się nim jeden z arcyliszy. Podleciał do niego i zapytał:
- Czym mogę służyć panie? – rzekł ze służebnym ukłonem.
Lisze wierzyły w wyższość nekromantów nad nimi. Zmarli czarnoksiężnicy byli w przeciwieństwie do liszy naznaczeni przez Ashę. Pragnąc odpokutować za winy, bo jak uważają brak łaski Pajęczej Bogini to ich złe zachowanie we wcześniejszym życiu, są gorliwymi wyznawcami „Tej która jest Największą”. Tralen zastanawiał się przez chwilę jak sformułować prośbę, rzekł po prostu:
- Zaprowadź mnie przed obliczę rady świątynnej.
Lisz nie wydawał się zaskoczony. Skinął na nekromantę by ten poszedł za nim i bez wahania ruszył korytarzem. Zatrzymali się dopiero przed drzwiami tuż obok wejścia do kaplicy. Kapłan wskazał ręką na odrzwia, a sam odleciał w przeciwnym kierunku. Tralen już miał chwycić za klamkę, kiedy drzwi same otworzyły się przed nim. Wszedł do kolejnego korytarza. Ten był jednak wyjątkowo wąski i ciemny, w przeciwieństwie do tego w którym znajdował się poprzednio. Nekromanta powoli ruszył przed siebie. Korytarz wił się i skręcał nieustanie prowadząc w dół. Na początku nieumarły próbował zapamiętać wszelkie zakręty, jednak po dwóch minutach marszu, zupełnie się pogubił. Mając nadzieję, że nie napotka na żadne rozwidlenia, parł nieustannie do przodu. Po ok. dziesięciu minutach drogi zobaczył światło. Sączyło się ono z za zakrętu korytarza . Niepewny co może być za rogiem, Tralen, z przygotowanym magicznym pociskiem wyskoczył na łuk. Jego napięcie zniknęło bez śladu. Stał w drzwiach  do ośmiobocznej Sali z potężnym stołem na środku. Miał on kształt prostokąta, był wykonany z kamienia, pokrytego płaskorzeźbami. Przy stole stało siedem krzeseł, na których zasiadali arcylisze. Nekromanta stał właśnie przed obliczem rady świątynnej.
Onieśmielony powoli ruszył przed siebie. Siedem par oczu wpatrywało się w niego twardym wzrokiem. Tralen stanął przed stołem i skłonił głowę. Arcylisze odpowiedzieli mu tym samym. Wyraźny lider rady siedzący po środku stołu powstał i powoli przemówił:
- W przeddzień rady która zadecyduje, czy cały Heresh pogrąży się w wojnie czy wyciągnie rękę ugody do naszych dawnych braci, młody nekromanta staje przed obliczem rady świątynnej by zyskać nasz głos po swojej stronie. Pytanie tylko, po której stronie on stoi. – po tych słowach arcylisz uniósł widmowe brwi wyczekując odpowiedzi.
- Kapłani Najwyższej! Pragnę zapewnić, że pragnę pokoju i wiedzcie, iż nie zamierzam was przekupywać, a jedynie przedstawić swój punkt widzenia. Mam  argumenty które wg. mnie świadczą, że pokój jest najlepszym rozwiązaniem.
Tralen zamilkł oczekując reakcji rady. Czas mijał, a arcylisze wciąż milczeli. W końcu ponownie odezwał się najwyższy z rady.
- Wiemy, że trwa konflikt. Magowie doskonale wybrali moment by uderzyć. Teraz kiedy Heresh jest w rozdarciu nikt nie zauważył, że ich agenci znajdują się wśród nas. – widząc zdziwienie na twarzy nekromanty powiedział – Tak, dobrze powiedziałem. Przekupieni nekromanci i zakamuflowani magowie spiskują, starając się sprowadzić konflikt na odpowiadające im tory. Uderzą, gdy granica pomiędzy utarczką słowną, a zbrojnym starciem między nekromantami, stanie się niezauważalna. Bitwa w sali obrad będzie decydującym bodźcem do podjęcia decyzji: wojna lub pokój. Przedstaw swoje argumenty, byśmy mogli podjąć decyzję.
- Wojna może przynieść tylko cierpienie. – zaczął bez ogródek – Przyniesie śmierć ostateczną wielu tysiącom nieumarłych nawet jeśli odnieślibyśmy zwycięstwo. A w momencie gdy przegramy cała nasza nacja, cały długowieczny dorobek pójdzie na marne. Znikniemy z powierzchni ziemi. Heresh będzie tylko miejscem, pustym miejscem, a nieumarli przejdą do historii Ashan. Pokój zaś da nam możliwość stworzenia lepszej przyszłości nie tylko dla nas, ale też dla całego kontynentu. Pomyślicie o największej potędze znanego nam świata! Srebrne miasta i Heresh ramię w ramię jako najpotężniejsze państwo! Jest to jednak możliwe tylko jeśli między nieumarłymi, a magami zapanuje pokój. A więc, szacowni arcyliszowie, co wybieracie: rychłą zagładę Hereshu, czy pokój mogący doprowadzić do ponownego połączenia się dwóch państw?
Tralen zamilkł, oczekując reakcji. Arcylisze patrzyli po sobie w niemej dyskusji. Po około piętnastu minutach ponownie odezwał się najwyższy radny:
- Młody nekromanto, twe słowa są mądre i słuszne. Zarówno w kwestii pokoju jak i wojny miałeś rację. Po rozważeniu twoich argumentów rada podjęła decyzję… - odczekał stosowną chwilę i rzekł – głos liszy padnie na kandydata dążącego do pokoju.
Tralen miał ochotę krzyknąć z radości. Udało mu się przeciągnąć na swoją stronę radę świątynną, a dla niego był to nie lada wyczyn. Już miał wyjść, gdy spostrzegł, że arcylisz ma coś jeszcze do powiedzenia.
- Chłopcze, nawet jeśli udało ci się przekonać nas do pokoju, to ten głos nic nie będzie znaczył gdy nie będzie na kogo zagłosować. Magowie będą próbowali pozbyć się najgorliwszych zwolenników rozejmu. Nie dopuść by ci, którzy mogą odwieść nekromantów od wojny zginęli ostatecznie. Musisz powstrzymać czarodziejów.
Po tych słowach gestem ręki nakazał odejść Tralenowi. Nieumarły biegiem przebył oba korytarze i wyszedł ze świątyni. Stanął w drzwiach zastanawiając się od którego miejsca zacząć. Po chwili w jego głowie rozległ się miękki damski głos : Szukaj w miejscach zbyt oczywistych. Młody nekromanta nie zastanawiając się nad pochodzeniem głosu ruszył w stronę cmentarzysk – odpowiednika dzielnic biedot w ludzkich miastach. Nie musiał długo szukać. Zobaczył podejrzanego czarnoksiężnika i postanowił go śliedzić.
 
To be continued...



IP: Zapisane
Jestem władcą absolutnym! Cały Sheog jest mój!!! Szkoda że tylko tyle...
Gromadon

*

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : 03 Luty 2012, 20:37:33 »
No fajne, fajne... Wszystko jest dobrze umieszczone, długie fragmenty... To mi się podoba. i ta akcja... Po prostu cud miód! Masz talent pisarski, naprawdę, a parę błędów, które niestety były w tym fragmencie, nie są ważne. Czekam na kolejną część!
Ocena : 5-


IP: Zapisane
Do bycia mordercą trzeba mieć broń, przeciwników i to coś we krwi...
~By Me
Kha Beleth

*****

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 67


Mocą jest wiedza. Wiedza jest wewnętrzną siłą.

Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : 04 Luty 2012, 16:10:17 »
Mam nadzieję, że będzie się podobać. :)

Nekromanta podążał za czarnoksiężnikem mrocznymi uliczkami Nar Ankar. Mijał krypty i groby, nie zważał na zombie i szkielety tak jak jego ofiara. Podejrzany kluczył najciemniejszymi alejkami, gmatwając swą trasę by zgubić „ogon”. Ta zabawa w kotka i myszkę skończyła się po dziesięciu minutach kiedy Tralen przybrał niematerialną formę. Będąc niewidzialny towarzyszył czarnoksiężnikowi przez cały czas. W końcu jego zwierzyna weszła do jednej z krypt. Nieumarły przeniknął przez ścianę i obserwował wnętrze. Na środku jedynego pomieszczenia w grobowcu stał potężny stół, na którym dawniej leżało ciało. Teraz znajdowały się na nim świece, zwoje z zaklęciami i zaszyfrowanymi tekstami. Oprócz wchodzącego właśnie czarnoksiężnika, w pomieszczeniu znajdowały się jeszcze trzy osoby. Wszyscy mieli zasunięte na głowy kaptury. Po wypowiedzeniu hasła, wszyscy jak na komendę ściągnęli okrycia. Tralen zaskoczony odkrył, że byli to tylko magowie. Osoba która weszła i jeden z tych, którzy byli w krypcie wcześniej to byli czarodzieje. Obaj wyglądali identycznie: długie siwe włosy i brody, opalone twarze i błyszczące, błękitne oczy. W pomieszczeniu znajdował się również elf. Nekromanta zauważył pod płaszczem długi łuk bojowy i kołczan pełen szczał. Ostatnim z zebranych był rycerz. U pasa znajdował się schowany wcześniej miecz. Człowiek wydawał się wyraźnie zniecierpliwiony. Tralen z przerażeniem obserwował jak magowie zaczynają mamrotać teksty zaklęcia dzięki któremu można było dostrzec działające zaklęcia i tych którzy je rzucali. Było więc oczywiste, że za chwilę nekromanta ostanie wykryty i zabity. Uratowała go na szczęście niecierpliwość rycerza.
- Jakie wieści? – zapytał
Wytrąceni z rytmu magowie zaczęli ponownie. Ponieważ człowiek nie uzyskał odpowiedzi odezwał się jeszcze raz:
- Pytam się wielmożnych panów, jakie są wieści? – mówiąc to złożył służebny ukłon, jednak jego oczy pozostały lodowate tak samo jak głos.
Tralen znów o włos unikną śmierci. Czarodzieje w geście rozpaczy wznieśli ręce do nieba i odwrócili się do rycerza. Mierzyli się przez chwilę wzrokiem, aż mag który przed chwilą wszedł do krypty rzekł:
- Zgodnie z planem pięćdziesiąt golemów i dziesięć rakaszy zostało przygotowanych do bitwy. Kolejne tyle i pięciu tytanów przybędzie portalem. – odczekał chwilę i kontynuował – piętnaście upiorów zostało zahipnotyzowanych, trzech nekromantów zniewolonych a jedenastu przekupionych.
Drugi z czarodziejów uśmiechnął się złowieszczo i podjął:
- Jeszcze tej nocy lista zamachów musi zostać zrealizowana. – zwrócił się do elfa – Twoi Łowcy są gotowi mam nadzieję?
- Trzydziestu najlepszych myśliwych Ashan czeka na rozpoczęcie akcji. – odrzekł
- Są przygotowani do roli zabójców?
- Oczywiście. – tym razem elf uśmiechnął się mrocznie – Niewiele ustępują naszym braciom z Ygg-Chall. Rola zamachowców im nie przeszkadza. Cóż za różnica strzelać do zwierząt, a do nieumarłych.
Mag spojrzał na rycerza:
- A co z honorowymi rycerzami? Mogą robić za zdrajców i morderców?
- A jaka jest różnica atakując czy broniąc się? I to wojna i to wojna, a to, że będzie trzeba poderżnąć kilka gardeł to zwykły obowiązek żołnieza. – na jego twarzy również zagościł uśmiech zła.
Tralen wzdrygnął się na myśl o rzezi jaką mieli urządzić magowie przy pomocy ludzi i elfów. Już miał wracać do pałacu i przygotować jakoś obronę, kiedy jego uwagę przykuły słowa jakie na odchodne rzucił jeden z magów:
- Panowie trzy pierwsze cele to ten stary grzyb Mart, jego sługus Elron i ten szczeniak jego pupilek Tralen. My zajmiemy się tym pierwszym. Orlan – zwrócił się do elfa – ty bierzesz Elrona. Charlston – powiedział do rycerza – ty Tralena. Akcja za dwa kwadranse.
Po tych słowach czarodzieje wyszły zostawiając swych sojuszników. Nekromanta słuchał tych słów w otępieniu. Chcieli zabić jego, jego mistrza i najbardziej gorliwego zwolennika pokoju. Ma pół godziny by przygotować obronę. Pędził teraz mrocznymi ulicami chcąc jak najszybciej dotrzeć do pałacu. Przez pośpiech unieważnione zostały zaklęcia niewidzialności i niematerialności. Nagle tuż za jego plecami rozległ się świst wyciąganego miecza. Tralen odwrócił się w porę, by uniknąć pierwszego ciosu zadanego przez rycerza. Zdołał zobaczyć, że jest to Charlston, rycerz który miał go zabić. Już chceż to zrobić? – pomyślał nekromanta. Nie zdołał jednak tego powiedzieć, gdyż człowiek zaatakował ponownie. Zadał cios znad głowy. Nekromanta odskoczył do tyłu lecz nie zdołał nawet przygotować zaklęcia, gdyż napastnik uderzył ponownie. Kolejne ciosy spadały na Tralena, który cofał się niezdolny cokolwiek zrobić. Nagle poczuł za plecami kolczugę. Nie zdążył się obrócić gdy okute w stal ręce chwyciły go w żelaznym uścisku. Patrzył jak rycerz podchodzi do niego powoli z wyrafinowaniem i morderczym uśmiechu. Kiedy stykali się prawie twarzami rzekł:
- Nie mogę uwierzyć, że moje zadanie zakończy się tak szybko i łatwo.
Tralen w czekał aż cios odeśle go do królestwa jego pani. Patrzył na rycerza bez strachu. Wojownik przygotował się do pchnięcia. Nekromanta zamknął oczy oczekując bólu, a później wszechobecnej nicości. Usłyszał świst oręża. Nie odczuł jednak bólu. Do jego uszu doszło jednak głuche stęknięcie. Otworzył oczy i zobaczył, że miecz wbił się w ciało przytrzymującego go rycerza, o milimetry przebiegając obok jego własnego ciała. Wpatrywał się w Charlstona. Ze zdziwieniem dostrzegł ducha wychodzącego z rycerza. Jego zwłoki sflaczały i opadły na ziemię. Duch odezwał się do Tralena:
- Tu nie jest bezpiecznie panie. Wiesz zbyt wiele. Wiadomość była zaszyfrowana. W pałacu doszło od morderstw. Choć wszyscy zamachowcy zostali zabici, padło aż siedemnastu nekromantów. Wszyscy byli zwolennikami pokoju. Tylko ty i mistrz Mart przeżyliście. Jak na razie pałac jest bezpieczny. Chodź.
Tralen nie chętnie ruszył za duchem. Zrozumiał, że jest to tylko początek starcia.

To be continued…


IP: Zapisane
Jestem władcą absolutnym! Cały Sheog jest mój!!! Szkoda że tylko tyle...
Gromadon

*

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : 05 Luty 2012, 11:26:34 »
Bardzo, bardzo fajne, ale znalazłem parę literówek, których nie będę wymieniać.
Szkoda mi Erlona. Bo on umarł, no nie? Było napisane, że ,,Tylko ty i mistrz Mart przeżyliście''.
Nie mogę się doczekać kolejnej części.


IP: Zapisane
Do bycia mordercą trzeba mieć broń, przeciwników i to coś we krwi...
~By Me
Imperator RHS
Użytkownik jest na liście obserwowanych Obserwowany
**

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 23


Najwyższy Sith. Chwała Francji.

Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : 07 Luty 2012, 20:01:58 »
Literówki były ale ja zwracam uwagę na sens, ciekawość nie na pisownię.

Czekam na dalsze części :).

Wiadomość doklejona: 07 Luty 2012, 20:05:48
Może ktoś będzie wiedział co znaczy ten puklerz pod mym

Imperator RHS
O


« Ostatnia zmiana: 07 Luty 2012, 20:05:48 wysłane przez Imperator RHS » IP: Zapisane
Sombre Parage vaincre
Taves

**

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 22


Zobacz profil
« Odpowiedz #8 : 08 Luty 2012, 18:41:39 »
Lubię się czepiać, więc nie bierz tego do siebie ;)

Poza warsztatem, który wymaga szlifu (powtórzenia, czasem kiepskie zdania, albo źle dobrane słowa i... brak akapitów - toż to zbrodnia!), tekst ma jeszcze jedną rzecz, która przeszkadza mi w delektowaniu się nim (takie moje subiektywne zdanie) - jest naiwny.

Widziałbym to wszystko, ale odwrotnie ;)
Oto mamy dobrych nekromantów, którzy chcą łączyć się ze Srebrnymi Miastami i bratać jak gdyby nigdy nic... Jakoś mi się to nie widzi ;)
Niektóre momenty, są też strasznie naciągane i w mojej opinii kiepskie. A na koniec... hymm... szkoda, że mimo ilości tekstu, nie wywołuje on u mnie żadnych emocji (poza zdziwieniem ;))

Ale nie ma tak, że są tylko błędy ;p
Umiesz napisać coś dłuższego, co ma sens (poza tym, że jest naiwne ;p) wraz z nogami i rękoma - a to dużo znaczy. Masz u siebie również wszystko, co najważniejsze w dłuższych pracach: dialogi, opisy i sceny walki ;)


IP: Zapisane
"Die Liebe ist ein wildes Tier
In die Falle gehst du ihr
In die Augen starrt sie dir
Verzaubert wenn ihr Blick dich trifft"
Strony: [1]    Do góry Drukuj 
 



© 2003 - 2012 Tawerna.biz - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikowanie jakichkolwiek elementów znajdujących się w obrębie serwisu bez zgody właścicieli jest zabronione!
Heroes of Might and Magic i powiązane z nimi loga są zastrzeżonymi znakami handlowymi firmy Ubisoft Entertainment.
Grafiki i inne materiały pochodzące z gier Heroes of Might and Magic i innych są wyłączną własnością ich twórców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Powered by SMF 2.0 RC1.2 | SMF © 2006–2009, Simple Machines LLC | Theme by jareQ
Strona wygenerowana w 0.027 sekund z 19 zapytaniami.
                              Do góry