Witaj na polskim forum poświęconym sadze Heroes
of Might and Magic. Zarejestruj lub zaloguj się:

Pamiętaj:
0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Strony: [1]    Do dołu Wyślij ten wątek Drukuj
Disney (Czytany 3169 razy)
Finarfin

***

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Wiadomości: 5

Zobacz profil
« : 29 Wrzesień 2013, 13:58:52 »
Tak ostatnio ja i Reuel rozmawialiśmy o najlepszych scenach z filmów i była mowa m.in. o wycinkach z filmów Disneya. Zeszło też na temat filmów Disneya ogólnie. Więc pomyślałem, że może by założyć osobny temat o produkcjach tego studia, bo odcisnęły trwałe piętno na dziejach kinematografii i współczesnym pojmowaniu kultury i sztuki filmowej.

Disneya znają i kochają chyba prawie wszyscy. Największe studio filmów animowanych i filmów dla dzieci na trwale zapisało się w historii kinematografii. Mimo że większość jego pełnometrażowych filmów to adaptacje baśni lub książek, to często słysząc dany tytuł książki lub baśni, ludzie widzą oczami wyobraźni postacie Disneya - Pinokia, Królewnę Śnieżkę, Kopciuszka, Alicję w krainie czarów, Dumbo, Piotrusia Pana, Małą Syrenkę, Aladyna i inne postacie znane wcześniej skądinąd, ale odkryte "na nowo" przez studio Disneya.

Które filmy i postacie Disneya najbardziej lubicie? Które filmy miały według was najładniejszą animację, tła, kolory, plenery, postacie, które miały najciekawszą historię, najciekawszych bohaterów, najwięcej humoru, najlepsze czarne charaktery, najlepszą muzykę?
Czy są jakieś filmy i postacie Disneya, których nie lubicie?

Moją ulubioną postacią Disneya jest Kaczor Donald - bodaj najbardziej komediogenny bohater ze wszystkich. Zawsze śmieszyło mnie do łez jak się wściekał, stawał do walki na pięści z przedmiotami martwymi i to, w jak nieprawdopodobnych sytuacjach się znajdował. Po prostu super narwaniec.

U psa Pluto lubiłem jego miny i gestykulację, ale wrednego charakteru już nie.

Lubiłem Myszkę Miki i Goofy'ego, choć nie tak bardzo jak Donalda.

Z krótkometrażówek najbardziej lubiłem te, w których Donald, Miki i Goofy występowali razem - m.in. "Clock cleaners", "The camping", "Mickey's service station", "Boat builders", "Mickey's fire brigade", "The moving day" (wszystkie są dostępne na YT, jakby co) - po prostu można umrzeć ze śmiechu, jak się to ogląda. Najlepszy slapstick na świecie.

Świetne było też "Fire chief" z Donaldem i siostrzeńcami.

Co do pełnometrażówek: jak dla mnie pierwsza piątka to:

1. Fantazja
2. Król Lew
3. Piotruś Pan
4. Piękna i Bestia
5. Aladyn
Właśnie w tej kolejności.

"Fantazja" wiem, że nie ma ciągłej, jednolitej historii, ale ma tak cudowną animację i piękne sceny jako ilustrację do pięknej muzyki klasycznej, że jest po prostu arcydziełem.

Pozostałe cztery mają zarówno świetną historię, jak i genialną animację, świetne postacie i dużą dawkę humoru i muzyki zapadającej w pamięć.

Reuel pisał o "Herkulesie" i o klimatach olimpijskich - tylko że w "Fantazji" też jest sekwencja, w której występują centaury, Zeus, Dionizos, satyry (rodacy Fila), Pegaz z rodziną i małe erosy ze skrzydełkami. Więc jak najbardziej są tam takie klimaty jak w "Herkulesie". A Animacja w "Fantazji" jest lepsza niż w "Herkulesie".

"Herkules" ma dwie poważne dziury w fabule - po pierwsze, Hades jest panem umarłych, więc to on najlepiej wie, kto jest żywy, a kto martwy. Tym bardziej, że podlegają mu Mojry, które przecinają nici życia ludzi. A jednak gdy kazał Bólowi i Panikowi zabić małego Herkulesa, to potem uwierzył im na słowo, że Herkules jest zabity, czyli martwy, czyli że trafił do Hadesu. Zaraz... że co? Jakim cudem Hades mógł nie wiedzieć, że Herkules nie umarł? Że Mojry nie przecięły jego nici życia?

Po drugie, z piosenek Muz na początku wynika, że Zeus samodzielnie pokonał Tytanów. A jednak gdy potem Hades ich uwolnił, to Zeus nawet walcząc wspólnie ze wszystkimi pozostałymi bogami olimpijskimi, nie potrafił pokonać Tytanów i dał im się schwytać. To się kupy nie trzyma.

Już nie wspominam o tym, że wiedząc, że Megara pracowała dla Hadesa, trudno odróżnić, kiedy okazuje autentyczne uczucia Herkulesowi, a kiedy tylko gra, żeby odkryć jego słabość i zostać uwolnioną przez Hadesa. Tak więc romans Herkulesa i Megary jest mniej wiarygodny niż np. romans Aladyna z Dżasminą.

W ogóle dla mnie to trochę bez sensu, że Megara była sługą Hadesa.


Co do nielubianych filmów Disneya, to są nimi "Aryskotraci" i "Bernard i Bianka". Nudne są te filmy, nie ma w nich ani porywającej historii, ani ciekawych postaci, ani pięknej animacji, teł ani kolorów. Nie ma dynamizmu, zwrotów akcji ani nic spektakularnego. Te filmy są nijakie i do zapomnienia. Mają może po dwie zabawne sceny i nic ponadto.


IP: Zapisane
Reuel
NaNaNaNaNaNaNa Reuel!

*

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 874


Kopnął cię ktoś kiedyś w rzyć, koziołku?

Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : 06 Październik 2013, 19:23:23 »
Cytuj
Po drugie, z piosenek Muz na początku wynika, że Zeus samodzielnie pokonał Tytanów. A jednak gdy potem Hades ich uwolnił, to Zeus nawet walcząc wspólnie ze wszystkimi pozostałymi bogami olimpijskimi, nie potrafił pokonać Tytanów i dał im się schwytać. To się kupy nie trzyma.
Co do tego fragmentu no to jak dla mnie na początku walka z tytanami jest tak luźno pokazana, a Zeus tutaj jest pokazany jako jedyny bo jest najsilniejszy ze wszystkich bogów i jest w pewnym sensie ich symbolem. Przy okazji podkreśla się jego majestat na tle innych. Jednak osobiście jako dzieciak zdawałem sobie sprawę z tego, że nie on jedyny z nimi musiał walczyć jak i z tego, że to nie wyglądało tak pięknie. Jednak pomimo, że ten fragment można tak wytłumaczyć to ten wątek braku proporcji jeśli chodzi o siłę Zeusa się przeplata przez cały film. Na początku pojedynku z tytanami nie może ani w nich dobrze trafić ani jakoś mocniej uszkodzić. Gdy zostaje uwolniony przez Herkulesa włącza się god mod i z miejsca rozpierdziela jednego, a reszta w panice zaczyna uciekać ;D

Cytuj
"Herkules" ma dwie poważne dziury w fabule - po pierwsze, Hades jest panem umarłych, więc to on najlepiej wie, kto jest żywy, a kto martwy. Tym bardziej, że podlegają mu Mojry, które przecinają nici życia ludzi. A jednak gdy kazał Bólowi i Panikowi zabić małego Herkulesa, to potem uwierzył im na słowo, że Herkules jest zabity, czyli martwy, czyli że trafił do Hadesu. Zaraz... że co? Jakim cudem Hades mógł nie wiedzieć, że Herkules nie umarł? Że Mojry nie przecięły jego nici życia?
No tu rzeczywiście poważny błąd w fabule. Jednak ja nie patrzę na to aż tak dosadnie. Dlaczego? Bo są to bajki i człowiek oglądając to nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Zwłaszcza, że jeśli byłbym uszypliwy to w każdej bym znalazł coś. W związku z tym wolę nie patrzeć na to aż tak dosadnie ;)

Cytuj
A Animacja w "Fantazji" jest lepsza niż w "Herkulesie".
Animację w Herkulesie określiłbym jako specyficzną. Nie jest ona doskonała, jednak dobrze wkomponowuje się w te klimaty i z tego względu wydaje mi się, że została użyta specjalnie. Co do Fantazji to szczerze zupełnie jej nie pamiętam, więc się ogólnie na jej temat nie wypowiem. Podobnie z Piękną i Bestią oraz Alladynem.

Na pewno jeśli chodzi o obiektywną wycenę filmów to na pierwszym miejscu stawiłbym dwa tytuły: Króla Lwa i Księcia Egiptu. Obie bajki mają w sobie to co być powinno, całkiem sprawnie poprowadzoną historię, dobrą animację, uniwersalne wartości, które bardzo dobrze wpajają, no i ogólnie są najlepsze. Na drugim miejscu znowu dwa tytuły: Piotrusia Pana i Mulan. Pierwszy tytuł fajnie porusza temat dorastania, pokazuje, że nie zawsze będziemy mogli wieść beztroskie życie. Dodatkowo jest dużo humorystycznych momentów, akcji. No i sama genialna postac Piorusia Pana. Jedynie fajnych piosenek brak. Co do Mulan:

Niektórzy powiedzą, że owszem w Mulan był wątek miłosny. Bo faktycznie był. Jednak tam się aż tak stereotypowo o ten temat nie zahacza, ogólnie jest on usunięty w tył dzięki czemu bohaterka nie wychodzi tak samo jak poprzednie lecz inaczej, fajniej. Po prostu jest genialna 8)

Dalej mam problemy, bo kojarzy mi się, że Dzwonnik z Notre Dame był spoko, jednak dobrze go nie kojarzę, więc 3 lokata to bardziej typ w ciemno.

Zaś na 4 miejscu znów dwa filmy, Herkules i Mała Syrenka. Zresztą Ariel jest jak dla mnie druga na liście bohaterek w Disneyu.

Dalej jeszcze pamiętam taki fajowy film jak Planeta Skarbów, który może nie tak genialny jak wymienione już ale był bardzo przyjemny.

Zresztą obiektywność obiektywnością, jednak najbardziej mi się podobały z bajek Disneya Herkules, Planeta Skarbów, Król Lew i Mulan.


« Ostatnia zmiana: 06 Październik 2013, 19:29:51 wysłane przez Reuel » IP: Zapisane
Cahan
Człowiek - Szparag

*

Punkty uznania(?): 3
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 748


Dragons, dragons everywhere

Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 06 Październik 2013, 19:46:21 »
Najlepszy jest "Kubuś Puchatek"- to całe moje dzieciństwo  :D. Wspaniała animacja, ścieżka dźwiękowa, fabuła i zabawny klimat.

Z księżniczek Disneya najbardziej od dziecka lubię Ariel. Z paru powodów:
a)jest ruda i najładniejsza
b)to nie jest dziewczyna typu "O, mój boże, ratuj mnie książę na białym koniu!"
c)ma jaja
d)jest normalna, zachowuje się jak normalna, fajna młoda dziewczyna
e)bunt wobec rodziców :D

Mulan poznałam już w wieku 16-17 lat i też przypadła mi do gustu. No nareszcie nie typowe true love story. Kobieta wojownik, która się buntuje tradycji i pokazuje ile jest warta.

Z tych samych powodów lubię Meridę, która stoi na podium razem z Małą Syrenką. Ona łączy wszystkie najlepsze cechy Mulan i Ariel. Film o niej jest zabwny i ma wspaniały soundtrack i klimat. A ja i rudowłosa łuczniczka mamy podobne charaktery.

A "Zaplątanych" lubię za konia Maksa i patelnię. Jedna z najbardziej śmiechowych bajek, jakie oglądałam.


IP: Zapisane

Cytuj
[Dzisiaj o 22:15:22] ♣ Sojlex: Cahan jest do tego stopnia chłopczyca, że tylko bycie feministką ratuje jej kobiecość :>
Finarfin

***

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Wiadomości: 5

Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : 06 Październik 2013, 21:39:34 »
Cytuj
Na początku pojedynku z tytanami nie może ani w nich dobrze trafić ani jakoś mocniej uszkodzić. Gdy zostaje uwolniony przez Herkulesa włącza się god mod i z miejsca rozpierdziela jednego, a reszta w panice zaczyna uciekać
Czyli widać potrzebował wsparcia moralnego ze strony syna.
Cytuj
jeśli chodzi o obiektywną wycenę filmów to na pierwszym miejscu stawiłbym dwa tytuły: Króla Lwa i Księcia Egiptu.
Z tym że Książę Egiptu nie jest filmem Disneya, tylko Dream Works - podobnie jak Droga do Eldorado i Mrówka Z. Też swoją drogą ładne filmy.
Cytuj
No i sama genialna postac Piorusia Pana. Jedynie fajnych piosenek brak.
Mi tam piosenka "Co znaczy okrzyk howgh" się podobała.

Są bodajże dwa pełnometrażowe studia Disneya bez piosenek - "Taran i magiczny kocioł" i "Bernard i Bianka w krainie kangurów". Wszystkie pozostałe są albo musicalami, albo blisko im do musicali.

"Mulan" też lubię, przyjemny przygodowy film familijny z elementami komedii i musicalu, z zapadającą w pamięć piosenką "Zrobię z was mężczyzn", choć nie uważam tego filmu za wybitny. Chińską kulturę, która przecież jest bardzo bogata, można było lepiej pokazać. Smok Muszu miał w założeniu być chyba postacią komediową, ale mnie on jakoś nie śmieszył, poza może dwoma kwestiami. A scena z budzeniem duchów przodków - te duchy kłóciły się jakby były w domu starców, mimo że ich animacja była całkiem ładnie zrobiona. Dobre, naprawdę zabawne sytuacje komediowe były natomiast podczas wspomnianej piosenki o robieniu z rekrutów mężczyzn, i w ogóle w armii.

A na którym miejscu umieściłbyś "Fantazję"? Bo obiektywnie patrząc, chyba naprawdę trudno odmówić jej miana arcydzieła.
Cytuj
Najlepszy jest "Kubuś Puchatek"- to całe moje dzieciństwo  :D. Wspaniała animacja, ścieżka dźwiękowa, fabuła i zabawny klimat.
Przyjemny film z przesympatycznymi postaciami, których nie da się nie lubić, ale co do animacji to nie do końca się zgadzam - tła nie są zbyt artystyczne, kolory nie są tak ładne jak np. w "Fantazji", "Pinokiu", "Kopciuszku", "Piotrusiu Panie" czy filmach ze Złotej Ery Disneya (lata 1989-1995).
Cytuj
Z księżniczek Disneya najbardziej od dziecka lubię Ariel.
Też ją lubię. Jest śliczna, fakt. Lubię też cały film "Mała Syrenka" - ciekawa historia, fajne postacie, świetny czarny charakter, świetne piosenki, piękne tła i kolory i w ogóle animacja znakomita. Nie ma co się dziwić, że "Mała Syrenka" zapoczątkowała Złotą Erę Disneya, że od niej zaczęły wychodzić same megahity, najlepiej zarabiające i najpopularniejsze filmy w historii kina.
Cytuj
No nareszcie nie typowe true love story.
Dlaczego "nareszcie", "Piękna i Bestia" to też nie typowe love story, bo Bella znajduje miłość w ostatnim miejscu, do którego by zajrzała, a książę-Bestia na początku zdaje się być wręcz czarnym charakterem.

W ogóle filmy o księżniczkach i zamkach stanowią mniejszość w dorobku  studia Disneya.

A co sądzisz np. o filmie "Wielki mysi detektyw"? Moim zdaniem całkiem dobry.


IP: Zapisane
Cahan
Człowiek - Szparag

*

Punkty uznania(?): 3
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 748


Dragons, dragons everywhere

Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : 06 Październik 2013, 21:43:20 »
"Wielkiego mysiego detektywa" nie oglądałam. A animację Puchtka lubię za klimat. Za to jeśli chodzi o "Kopciuszka" to jestem na nie, ale część druga jest świetna.

Bardzo fajne i mało w Polsce znane filmy Disneya to "Pies i Lis", "Robin Hood" oraz "Miecz w kamieniu". To stare animacje, ale mają swój urok i pewną dozę humoru  :D


IP: Zapisane

Cytuj
[Dzisiaj o 22:15:22] ♣ Sojlex: Cahan jest do tego stopnia chłopczyca, że tylko bycie feministką ratuje jej kobiecość :>
Finarfin

***

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Wiadomości: 5

Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : 06 Październik 2013, 23:35:03 »
Polecam "Wielkiego mysiego detektywa" - to animowana wersja Sherlocka Holmesa, bez wątku romantycznego, za to ze świetnymi postaciami - głównym bohaterem i czarnym charakterem. To film późniejszych twórców "Aladyna", "Herkulesa" i "Księżniczki i żaby" - Johna Muskera i Rona Clementsa.

Co do "Kopciuszka", to na pewno nie jest to jeden z moich ulubionych filmów - za dużo tam myszy i niebieskich ptaszków, a za mało wyrazu w głównej bohaterce i w księciu - ale animacja, trzeba przyznać, jest piękna. Tła, wnętrza pałaców naprawdę ładnie narysowane. No i czarny charakter też zapada w pamięć. To chyba przyznasz. :)
Cytuj
Bardzo fajne i mało w Polsce znane filmy Disneya to "Pies i Lis", "Robin Hood" oraz "Miecz w kamieniu".
Nie powiedziałbym, że mało znane, może poza "Lisem i psem". "Robin Hooda" i "Miecz w kamieniu" znam od dzieciństwa, kolega z klasy w podstawówce pożyczył mi wtedy kiedyś swoją kasetę z "Robin Hoodem". Całkiem fajny film, choć chwilami nudny, i nie jest jakiś spektakularny ani specjalnie artystyczny.

"Miecz w kamieniu" nawet puszczali nam w klasie w szkole w czerwcu, pod koniec roku szkolnego. Kiedyś miałem to na VHS, potem nie wiem, co się z tym stało. W dzieciństwie bardzo lubiłem ten film. Dziś lubię właściwie tylko sceny z automatycznym zmywaniem naczyń i pojedynek Merlina z wiedźmą Mim na czary.

"Lisa i psa" nie widziałem. Może kiedyś obejrzę.

Nawet nie wiedziałem, że zrobili drugą część "Kopciuszka". Pewnie nie zrobiło tego 'główne' studio Disneya, tylko to 'poboczne', specjalizujące się w sequelach i serialach. Te sequele za każdym razem robi zupełnie inna ekipa scenarzystów i reżyserów niż oryginały, bo twórcy oryginałów w ogóle nie planowali robić kontynuacji i nawet nie wiedzieli, że te później powstaną.


IP: Zapisane
Reuel
NaNaNaNaNaNaNa Reuel!

*

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 874


Kopnął cię ktoś kiedyś w rzyć, koziołku?

Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : 23 Luty 2014, 22:54:47 »
Cytuj
Czyli widać potrzebował wsparcia moralnego ze strony syna.
Ta i to wsparcie mu tak pomogło, że w ciągu paru sekund zmusił tytanów do odwrotu :P

Cytuj
Z tym że Książę Egiptu nie jest filmem Disneya, tylko Dream Works - podobnie jak Droga do Eldorado i Mrówka Z. Też swoją drogą ładne filmy.
No tak, Dream Works jest chyba drugie tuż po Disneyu jeśli chodzi o bajki. Swoją drogą o ile Eldorado choć przesympatyczne nie niesie za sobą aż tak wielkiego przekazu, to Książe genialnie opisuje wyjście Izraela z Egiptu, przybliżając moralne zasady najmłodszym.

Cytuj
"Mulan" też lubię, przyjemny przygodowy film familijny z elementami komedii i musicalu, z zapadającą w pamięć piosenką "Zrobię z was mężczyzn", choć nie uważam tego filmu za wybitny. Chińską kulturę, która przecież jest bardzo bogata, można było lepiej pokazać. Smok Muszu miał w założeniu być chyba postacią komediową, ale mnie on jakoś nie śmieszył, poza może dwoma kwestiami. A scena z budzeniem duchów przodków - te duchy kłóciły się jakby były w domu starców, mimo że ich animacja była całkiem ładnie zrobiona. Dobre, naprawdę zabawne sytuacje komediowe były natomiast podczas wspomnianej piosenki o robieniu z rekrutów mężczyzn, i w ogóle w armii.
Mi się tam Mulan podobała. W sumie z tego co kojarzę to jeśli chodzi o kulturę Chin to i tak została ukazana dość barwnie. Jednak centrum stanowiła główna bohaterka, która była po prostu super. Co do smoka to go lubiłem, jego humor trafił w moje gusta.

Cytuj
Przyjemny film z przesympatycznymi postaciami, których nie da się nie lubić, ale co do animacji to nie do końca się zgadzam - tła nie są zbyt artystyczne, kolory nie są tak ładne jak np. w "Fantazji", "Pinokiu", "Kopciuszku", "Piotrusiu Panie" czy filmach ze Złotej Ery Disneya (lata 1989-1995).
Tła nie są zbyt artystyczne, gdyż takie mają być. Krajobrazy z Puchatka mają przypominać domową atmosferę, która nie jest tak bardzo barwna i zachwycająca, jednak ma ten pierwiastek domowego zacisza, jego bezpieczeństwa i sielanki.

Cytuj
Też ją lubię. Jest śliczna, fakt. Lubię też cały film "Mała Syrenka" - ciekawa historia, fajne postacie, świetny czarny charakter, świetne piosenki, piękne tła i kolory i w ogóle animacja znakomita. Nie ma co się dziwić, że "Mała Syrenka" zapoczątkowała Złotą Erę Disneya, że od niej zaczęły wychodzić same megahity, najlepiej zarabiające i najpopularniejsze filmy w historii kina.
Ja tam nie powiem, że obiektywnie jest to dobry film, jednak jest to produkcja typowo pod żeńską płeć. Owszem jako facet spokojnie to mogę obejrzeć i nawet przyjemnie się to oglądało ale mimo to jednak pozostaje ten smak romansidła, czego nie lubię :P

Cytuj
Dlaczego "nareszcie", "Piękna i Bestia" to też nie typowe love story, bo Bella znajduje miłość w ostatnim miejscu, do którego by zajrzała, a książę-Bestia na początku zdaje się być wręcz czarnym charakterem.
Owszem ale Bella to typowa dziewczyna szukająca swojego księcia z bajki. Mulan zaś to Mulan, ona nie szuka tej miłości, ona próbuje uratować Chiny. Nie powiem, że Piękna i Bestia się wybija z tych disneyowskich love story, jednak choć łapię przekaz historii, to jednak zawsze nie mogę pozbyć się skojarzenia z syndromem sztokholmskim :>

Cytuj
A na którym miejscu umieściłbyś "Fantazję"? Bo obiektywnie patrząc, chyba naprawdę trudno odmówić jej miana arcydzieła.
Wiesz, że nie kojarzę jej. Musiałbym ją obejrzeć, przypomnieć sobie czy ją oglądałem.

"Wielkiego Mysiego Detektywa" oglądałem chyba, jednak kompletnie nie kojarzę treści filmu. Też będzie trzeba kiedyś do tego powrócić.

Cytuj
Nawet nie wiedziałem, że zrobili drugą część "Kopciuszka". Pewnie nie zrobiło tego 'główne' studio Disneya, tylko to 'poboczne', specjalizujące się w sequelach i serialach. Te sequele za każdym razem robi zupełnie inna ekipa scenarzystów i reżyserów niż oryginały, bo twórcy oryginałów w ogóle nie planowali robić kontynuacji i nawet nie wiedzieli, że te później powstaną.
Bo w przypadku "Kopciuszka" kolejnej części być nie powinno. Nie widzę zupełnie sensu.

No i zapomniałem wspomnieć, że "Pinokio" to jedna z tych bajek, które najmniej mi podchodzą. Jest mocno średni. Bardziej lubiłem wersję animowanego serialu z Fox Kids, która była chyba odrobinę mroczniejsza, jednak przez to bardziej taka życiowa, ubrana w szarości, a nie tylko czernie i biele.

No i zapomniałbym, Finarfin oglądałeś "Planetę Skarbów"? Pamiętam, że na mnie zrobiła super wrażenie. Była takim przeciwieństwem filmów o księżniczkach dla dziewczyn, bo było to kino typowo dla chłopaków. Tam kosmos, przygoda, takie dziecięce s-f w lekkim wydaniu :D


« Ostatnia zmiana: 23 Luty 2014, 22:58:57 wysłane przez Reuel » IP: Zapisane
Finarfin

***

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Wiadomości: 5

Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : 24 Luty 2014, 14:36:35 »
Cytat: Reuel
Ja tam nie powiem, że obiektywnie jest to dobry film, jednak jest to produkcja typowo pod żeńską płeć.
Tak samo jak "Kopciuszek", "Królewna Śnieżka", "Śpiąca królewna", "Zakochany kundel", "Aryskotraci", "101 dalmatyńczyków" i wiele innych filmów tego studia. :)

Za to "Piotruś Pan", "Przygody Ichaboda i Pana Ropucha" (słynny jeździec bez głowy), "Taran i magiczny kocioł", "Aladyn" i "Herkules" to produkcje typowo pod męską płeć.
Cytuj
to jednak zawsze nie mogę pozbyć się skojarzenia z syndromem sztokholmskim
Tak, ja gdy dowiedziałem się, że istnieje coś takiego, od razu skojarzyło mi się to właśnie z "Piękną i Bestią".
Cytuj
Bo w przypadku "Kopciuszka" kolejnej części być nie powinno. Nie widzę zupełnie sensu.
Za to, jak na ironię, "Alicja w krainie czarów" miała już gotową książkową kontynuację - "Alicja po drugiej stronie lustra", ale już tego nie zrobili animowanej kontynuacji w studiu Disneya. Moim zdaniem szkoda, bo bardzo mi się spodobała ta adaptacja.

A Królowa Kier jest świetna - szybkość, z jaką przechodzi ze spokoju i opanowania do wybuchu złości i odwrotnie, jest naprawdę rozbrajająca.  :D W ogóle w filmach uwielbiam rozwrzeszczane bachory w ciele dorosłego, mające dużo władzy. Są przekomiczne. Taka właśnie jest Królowa Kier.
Cytuj
Bardziej lubiłem wersję animowanego serialu z Fox Kids, która była chyba odrobinę mroczniejsza, jednak przez to bardziej taka życiowa, ubrana w szarości, a nie tylko czernie i biele.
Zaraz, czy chodzi o japoński serial "Pinokio" z początku lat 90., który "leciał" kiedyś w TVP 1 jako Wieczorynka?
https://www.youtube.com/watch?v=5ZsYGGMq4FU - to jest intro z tego. "Marionetka, cała z drewna, a przecież rusza się jak my...".

Też lubiłem ten serial, oglądałem go w zapartym tchem gdy byłem w podstawówce.
Cytuj
No i zapomniałbym, Finarfin oglądałeś "Planetę Skarbów"? Pamiętam, że na mnie zrobiła super wrażenie.
Widziałem zwiastun i przyznam, że zachęcił mnie do obejrzenia całego filmu. Jeszcze nie oglądałem, ale kiedyś obejrzę - jest na mojej długiej liście filmów do obejrzenia. W ogóle lubię klimaty steampunku, tak samo zresztą cyberpunku.

"Taran i magiczny kocioł" to z kolei dark fantasy, często jest nazywany czarną owcą stajni Disneya.


IP: Zapisane
sybille

**

Punkty uznania(?): 0
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3


Zobacz profil
« Odpowiedz #8 : 09 Listopad 2018, 09:30:17 »
Moją ukochaną bajką z dzieciństwa (albo chyba nawet teraz) jest Mała Syrenka. Ja chyba znam każdą scene, dialogi i wszystkie piosenki na pamięć. Pamiętam, że miałam ją na vhs i chyba z lektorem, bez dubbingu, bo teraz jak oglądam z dubbingiem to w ogóle tekstów nie kojarzę.  >:(


IP: Zapisane
W walce ze zmarszczkami postaw na dermokosmetyki. Dlaczego? Przekonaj się http://www.alinarose.pl/2015/10/od-kiedy-krem-przeciwzmarszczkowy-i-co.html
Strony: [1]    Do góry Wyślij ten wątek Drukuj 
 



© 2003 - 2018 Tawerna.biz - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikowanie jakichkolwiek elementów znajdujących się w obrębie serwisu bez zgody autorów jest zabronione!
Heroes of Might and Magic i powiązane z nimi loga są zastrzeżonymi znakami handlowymi firmy Ubisoft Entertainment.
Grafiki i inne materiały pochodzące z serii gier Might & Magic są wyłączną własnością ich twórców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Powered by SMF 2.0 RC1.2 | SMF © 2006–2009, Simple Machines LLC | Theme by jareQ
Strona wygenerowana w 0.027 sekund z 20 zapytaniami.
                              Do góry